Szukaj
  • Paweł

7 najczęściej popełnianych błędów podczas pisania pracy dyplomowej

Jeśli jesteś studentem, prędzej czy później czeka Cię ten moment – napisanie pracy dyplomowej. W teorii wydaje się to proste – wystarczy wybrać interesujący Cię temat, ustalić go z promotorem i… No właśnie, co dalej? Bardzo często przystępując do tego etapu zastanawiamy się, jak rozpocząć pisanie pracy, od czego zacząć, jakich błędów unikać?



Błąd I - pisanie nie na temat


Wbrew pozorom nie jest o to trudno, szczególnie gdy piszemy o czymś, o czym nie mamy zbyt dużej wiedzy – wszak wybraliśmy „fajny” temat, promotor wyraził zgodę, zaś baza materiałów źródłowych wydaje się nieprzebrana – nic tylko usiąść i zacząć pisanie, nieprawdaż? Nic bardziej mylnego. Praca musi mieć plan działania, czyli wstęp. Pan prof. Janusz Tandecki, kierownik Zakładu Źródłoznawstwa i Edytorstwa Instytutu Historii i Archiwistyki na UMK w Toruniu zwykł mawiać, iż „wstęp – jak sama nazwa wskazuje – piszemy na końcu”. Tak naprawdę to w tym miejscu należy zawrzeć tezę pracy przez nas sporządzanej. Wart jest student przysłowiowego konia z rzędem, jeśli jest w stanie napisać wstęp takowy na początku swych zmagań z pracą dyplomową i w niezmienionej formie pozostawić go do końca tegoż dzieła. Trzymajmy się więc raz ustalonego planu i mierzmy siły na zamiary przy sporządzaniu spisu treści – lepiej iść w jakość, aniżeli w ilość.


Błąd II - źle dobrana bibliografia


W dobie Internetu bagatelizujemy pozycje książkowe, w szczególności zaś źródła, opierając się jedynie o to, co łatwo dostępne. Ustalmy jednak, co jest owym źródłem? Ano jest to informacja bazowa, pierwotna, z której źródła czerpią wszelkie późniejsze publikacje naukowe. Grzechem śmiertelnym, szczególnie w oczach promotorów starszej daty, jest korzystanie ze źródeł zamieszczonych w Internecie na stronach typu Wikipedia, które źródłem nie są – informacje tam zawarte sporządzają przeważnie wolontariusze, często bez wnikliwej weryfikacji. Nadmienić jednak należy, iż dobrze przygotowany artykuł na tego typu witrynach zawiera odnośniki do stron. Bardzo często mogą one być uznane za źródła. Za przykład niech posłuży portal, gdzie zamieszczono wywiad, lub też artykuł naukowy – ważne, aby było to miejsce, gdzie pierwotnie opublikowana została taka informacja. W zakresie pozycji książkowych ograniczamy się często do tego, co jest łatwo dostępne, lub wręcz bazujemy na pozycjach napisanych przez naszych promotorów lub pracowników naukowych z danego wydziału, kompletnie pomijając literaturę fachową, zbiory archiwalne czy też źródła zagraniczne. Każda informacja, będąca źródłem, lub bazująca na źródłach, ma walory niezbędne do tego, aby powołać się na nie w naszej pracy – nie bagatelizujmy tego, gdyż recenzent ocenia nie tylko ilość pozycji, z jakich skorzystaliśmy, ale też ich różnorodność, jakość informacji tam przedstawianych oraz kompletność w zakresie opisania zagadnień, które poruszymy w swojej pracy. Warto również wspomnieć, iż dostęp do informacji jest dziś tak szeroki, jak nigdy dotąd. Warto sięgnąć do zbiorów bibliotek cyfrowych, które posiadają wiele zdigitalizowanych pozycji, niedostępnych w naszym miejscu zamieszkania czy też w naszym kraju. To również cenne źródła!


Błąd III - wadliwe przypisy


Warto podzielić ten problem na dwie kwestie. Pierwsza dotyczy samego sporządzania i opisywania przypisów. Żelazną zasadą jest w tym przypadku konsekwencja – od parametrów stopki, przez wymiary czcionki, po stosowane skróty. Standaryzacja w pracy pokazuje również to, czy jesteśmy konsekwentni w tym, co robimy, i czy robimy co wiemy, czy wiemy co robimy. Mieszanie skrótów polskich i łacińskich (choćby tylko raz!), użycie kursywy w zupełnie dowolny sposób, dodawanie „wodotrysków” graficznych i tym podobne gafy niestety nie działają na korzyść piszącego. Praca musi być schludna, przejrzysta i jednolita. Drugą stroną medalu są przypisy internetowe. Odnośnik do takiej informacji musi zawierać pełen adres url oraz datę ze stanem na dzień, w którym ta informacja była dostępna. Bez tej adnotacji taki przypis może być obarczony poważnym błędem – szczególnie w sytuacji, gdy link będzie nieaktywny w momencie sprawdzania pracy przez recenzenta. Takiego scenariusza każdy pragnąłby uniknąć, prawda?


Błąd IV - źle dobrany temat pracy lub jego częsta zmiana


Ah, ileż to było przypadków, gdy student w miarę sporządzania pracy dyplomowej stwierdził, iż chce zmienić temat! Promotorzy często przystają na takie propozycje, uznając, iż pierwotny wybór jest często oparty na oczekiwaniach względem tego, o czym seminarzysta chce pisać. Bibliografia oraz realia pisania prac – szczególnie u osób, które robią to pierwszy raz – weryfikują te kwestie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że chęć zmiany podyktowana jest najczęściej pragnieniem tzw. obniżenia sobie poprzeczki. Ot – trudność w zdobyciu odpowiednich materiałów źródłowych, „znudzenie” tematem czy wręcz chęcią zmniejszenia zakresu informacji, jakie praca musi zawierać – a nawet zwykłe lenistwo! Bardzo często temat, który jest wybierany przez studentów – szczególnie na studiach I stopnia – jest bardziej odpowiedni dla pracy magisterskiej. W konsekwencji praca licencjacka, która miała mieć ok. 40 stron, urasta do 80-stronicowego dzieła. O ile promotor wyraźnie nie zaznaczy, iż oczekuje opasłych dzieł, starajmy się dobrać temat tak, aby zmieścić się w zalecanym zakresie, a temat potraktować dość ogólnie. Bardzo często wystarczy „muśnięcie” danego zagadnienia, gdyż nikt nie oczekuje, że na skromnych kilkudziesięciu stronach streścimy całą literaturę przedmiotu. Mają tu więc przewagę tematy ogólne. Przykładowo, pisanie o bezrobociu w mieście Bydgoszczy w latach 1920-1925 jest dużo trudniejsze aniżeli pisanie o zjawisku bezrobocia w województwie kujawsko-pomorskim w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Myślmy o tym w momencie wyboru tematu – im węższy zakres naszej przyszłej pracy, tym bardziej szczegółowe informacje oraz źródła będą niezbędne do jej napisania. Jeśli ktoś ma dużą wiedzę w danej dziedzinie, na pewno sobie poradzi, w innym zaś przypadku zwyczajnie zabraknie nam źródeł lub „paliwa” do pisania i w naturalny sposób pojawi się chęć zmiany tematu.


Błąd V - lanie wody


Brzmi znajomo, prawda? Zbyt duża liczba informacji graficznych, czy też niewystarczająca ilość merytorycznej treści nigdy nie było mile widziane, a jest wyjątkową plagą we wszelkiego rodzaju pracach zaliczeniowych – i to już na etapie liceum. Błędnym założeniem jest również myślenie, że wymaganą liczbę stron uda się zapełnić tabelami, wykresami i zdjęciami. Oczywiście – jeśli promotor żąda w pracy licencjackiej minimum 60 stron (a przypominam, że praca tego typu ma zwykle od 20 do 40 stron tekstu), wtedy wykorzystanie dodatkowych materiałów jest uzasadnione. Jednakże najczęściej spotykaną praktyką wśród studentów jest ogólny zarys problematyki poruszanej w danym rozdziale i – kolokwialnie mówiąc – „,mydlenie oczu” odbiorcy poprzez zawarcie sporej ilości grafik, zdjęć i tym podobnych treści. Takie wypełniacze w uzasadnionych przypadkach są oczywiście nieodzowne, jednak ich nadużywanie, w szczególności w połączeniu z brakiem konkretów w samej treści naszej pracy powoduje efekt odwrotny od zamierzonego. Naszą pracę czyta fachowiec, który w odróżnieniu od pani w liceum (z całym szacunkiem do wszystkich pań polonistek w szkołach średnich!) pisze zawodowo publikacje naukowe oraz regularnie czyta prace studentów i w mig wyczuje, czy ktoś leje przysłowiową wodę, czy też wie co pisze. Dlatego tak ważne jest sporządzanie pracy pod czujnym okiem promotora lub też skorzystanie z pomocy doświadczonej osoby, która pomoże nam w sposób profesjonalny z pisaniem pracy dyplomowej!


Błąd VI - pomijanie cytatów w obawie przed plagiatem


Krąży pewien mit, iż użycie zbyt dużej ilości cytatów sprawi, iż nasza praca na etapie weryfikacji okaże się plagiatem. Niestety, co bardziej przezorni unikają przytaczania cudzych wypowiedzi w swoich dziełach. W wielu dziedzinach naukowych jest to wręcz nieodzowne, więc nie warto rezygnować z tej możliwości. Na pomoc przychodzi tu art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 4 lutego 1994 r., gdzie w pkt 1 jest napisane, iż „(…)Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości”. Jaki jest więc złoty środek? Przytaczanie krótkich fragmentów, kluczowych dla naszej pracy, nie zaś przepisywanie całych akapitów. Najlepiej jest przytoczyć główną myśl autora lub też zdanie lub dwa, zaś resztę dopisać swoimi słowami. Nawet jeśli program zapobiegający plagiatom wykryje w naszej pracy niepokojącą ilość treści powtarzających się w innych publikacjach, to mamy prawo użyć cytatów – jeśli tylko zawarliśmy przypis do konkretnej publikacji, jest to dozwolone i taka praca po „ręcznej” weryfikacji musi być uznana za samodzielną. Nie warto, a wręcz nie wolno rezygnować z cytowania innych publikacji – to cenne źródło informacji!


Błąd VII - chęć wymyślenia koła na nowo


Przyszedł czas na brutalną prawdę, której często nie usłyszycie od promotora wprost. Wasza praca niemal na pewno nie powiększy dorobku naukowego, który już istnieje. Nie ma za zadania rozwijania nauki jako takiej, może jedynie ująć jakieś zagadnienie jako całokształt i być cennym opracowaniem. To test, sprawdzian tego, czy potraficie wiedzę zdobytą podczas studiów wykorzystać w praktyce, napisać więcej niż kilka stron o wybranym temacie w dziedzinie, którą studiowaliście kilka lat. Mniejszy problem mają w tym miejscu studenci, którzy są absolwentami studiów I stopnia – często praca magisterska jest kontynuacją i rozwinięciem pracy licencjackiej, którą mają już za sobą. Błyskotliwe hipotezy, snucie swoich teorii, rozwodzenie się nad rzeczami, które zostały szczegółowo opisane w literaturze fachowej mogą, ale nie muszą, wzbogacić naszą pracę i uczynić ją atrakcyjną. Mogą też okazać się kulą u nogi i źródłem problemów zarówno podczas oddawania kolejnych rozdziałów, jak i podczas samej obrony. Czy to znaczy, iż powinniśmy pisać „szkolnie”, poprawnie i bez fajerwerków? Absolutnie nie! Warto mieć jednak świadomość, że prace spełniające oczekiwania są łatwiejsze do sporządzenia i obronienia, my zaś zaoszczędzony czas możemy poświęcić na naukę do sesji czy też na przygotowanie się do obrony. Przytoczonego wyżej koła nie wymyślimy na tym etapie nauki. Na to przyjdzie jeszcze czas, gdy zapragniemy kontynuować naszą karierę naukową.

Opisane wyżej siedem najczęstszych błędów popełnianych podczas pisania pracy dyplomowej nie wyczerpuje wszystkich możliwych potknięć, które mogą się przydarzyć, jednak dobrze ilustruje problematykę z tym związaną. Nie jest tajemnicą, iż bardzo trudno jest zacząć tworzenie takiego dzieła, nie mówiąc o oddaniu pierwszego rozdziału – to jeden z najważniejszych etapów dla seminarzysty i częste źródło problemów. Później jest już dużo łatwiej – warto więc mieć chociaż świadomość tego, czego nie należy robić.


Proszę nie myśleć, że skorzystanie z doświadczenia osób, które napisały lub poprawiały setki prac tego typu pozwoli Państwu na bezproblemowe przebrnięcie przez ostatni etap studiów z wynikiem bardzo dobrym oraz uchroni przed potrzebą doskonalenia swojego warsztatu pisarskiego bez zbędnego wysiłku. To wszystko wymaga czasu i doświadczenia, jednak z niewielką pomocą – zawartą m.in. w takich artykułach jak ten – mają Państwo bardzo dużą szansę na przedłożenie znakomitej pracy dyplomowej i jej obronę z zadowalającym wynikiem.

216 wyświetlenia

Serwis Skribado.pl gwarantuje każdemu Klientowi pełną oraz całkowitą anonimowość i dyskrecję, jednak materiały edukacyjne mojego autorstwa mogą być wykorzystane wyłącznie w sposób nie naruszający przepisów Prawa Autorskiego oraz Art.272 KK. Moja praca ma na celu przyspieszenie procesu nauki i jest całkowicie zgodna z polskim prawem. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za dalsze użytkowanie i sposób ich wykorzystania.

 Copyright © 2020 Skribado.pl - pisanie wzorów prac zaliczeniowych, licencjackich i magisterskich, copywriting

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now