Szukaj
  • Paweł

Koszta sądowe, czyli jak się nie dać oskubać przez państwo

Aktualizacja: 7 gru 2019

Dzisiaj opowiemy sobie o tzw. kosztach sądowych. Jest to opłata urzędowa, której często da się uniknąć lub chociażby ją zminimalizować przy niewielkim wysiłku i odrobinie wiedzy. Każdy, kto miał sprawę w sądzie wie, że „owocem” danego postępowania jest wyrok, gdzie w części dyspozytywnej orzeka się o czyjejś winie (lub jej braku!), określa się konkretne skutki dla każdej ze stron postępowania. Na końcu niemal każdego orzeczenia jest wzmianka o tzw. kosztach sądowych. W postępowaniu cywilnym pokrywa je strona, która sprawę przegrała; w rodzinnym – koszty te są w części bądź w całości rozdzielane pomiędzy rodziców lub przerzucane na jedną ze stron. W postępowaniu karnym zaś pokrywa je skazany, są też one często „odpuszczane” z uwagi na fakt, iż bardzo często skuteczne ich wyegzekwowanie jest niemal niemożliwe, zaś koszty egzekucji mogą przewyższyć orzeczoną kwotę.



Czym są koszty sądowe?


Nie należy mylić kosztów z grzywną, nawiązką, naprawieniem szkody, odszkodowaniem itd. Koszty = danina dla państwa, która może być całkowicie lub częściowo umorzona. To bardzo ważne, bo często osoby zainteresowane tematem pragną zredukować kwotę, którą muszą zapłacić pozwowi/powodowi lub pokrzywdzonym – z tego nikt nas nie może zwolnić.



Dobrze, skoro już wiemy, czym są koszty sądowe, przejdźmy do omówienia tego, co się dzieje po wydaniu wyroku. Jest to fundamentalne dla zrozumienia, co można zrobić, aby maksymalnie pomniejszyć tę kwotę. Po wydaniu orzeczenia jest możliwość zażalenia się lub złożenia apelacji. Wcześniej jednak należy złożyć wniosek o uzasadnienie. Tam też będzie przeważnie zawarta teza sędziego na to, dlaczego nas obciążono kosztami. Składając zażalenie/apelację możemy prosić o zmianę orzeczenia i umorzenie kosztów z uwagi na podaną przez nas argumentację (o tym później). Zdarza się, iż sąd wyższej instancji przychyli się i koszty umorzy. Jest to jednak dość rzadki przypadek. Pamiętajmy, że sąd II instancji może zmienić wyrok w dowolny sposób, a nawet przekazać do ponownego rozpoznania, także póki piłka jest w grze, warto walczyć.



Jeśli jednak orzeczenie stanie się prawomocne, nic straconego!


To, że w wyroku/postanowieniu zawarto informację o tym, iż mamy zapłacić daną kwotę, nie przesądza o tym, iż tak musi się stać! Należy wtedy złożyć odpowiedni wniosek do sądu o umorzenie kosztów w całości. Zaznaczam z całą mocą, iż nie należy pisać wniosku o rozłożenie kwoty na raty – zawsze walmy z grubej rury, nie mamy nic do stracenia! Jeśli sąd nie uwzględni wniosku, można złożyć kolejny o np. częściowe umorzenie lub rozłożenie na raty. Tu trzeba często wykazać się wyczuciem i – niejednokrotnie – wiedzieć, kto będzie rozpatrywał nasz wniosek, lub użyć słów-kluczy, które zwiększą szansę na to, że nasze pismo zostanie rozpatrzone pozytywnie…



O napisanie takiego wniosku warto poprosić kogoś, kto ma wiedzę i doświadczenie w tym temacie, a jednocześnie nie weźmie za to dużych pieniędzy. Odradzam kancelarie prawnicze, bo prawnika potrzebujemy jedynie wtedy, gdy sprawa jest zagmatwana, nie mamy czasu i musimy mieć pełnomocnika lub też zwyczajnie chcemy mieć „full service”. Większość kancelarii – niczym złotówiarz z PRLu – za samo trzaśnięcie drzwi i pochylenie się nad nami weźmie minimum 100 PLN. Nie polecam również usług studentów prawa, gdyż nie mają oni żadnej praktyki i więcej im się wydaje, niż wiedzą (z całym szacunkiem do Was, drodzy studenci, ale bez praktyki trudno komuś pomagać skutecznie w pilnej potrzebie!). Natomiast wniosek o umorzenie kosztów jest dość prostym pismem, co nie zwalnia go z pewnych wymogów formalnych. Tu nie trzeba mieć wiedzy akademickiej, 20 lat doświadczenia zawodowego i tytułu naukowego, a jedynie wiedzę praktyczną i pojęcie o tym, jak skutecznie kierować takie pisma do sądu. To bardzo ważne – często wydając niewielką kwotę na taką pomoc, otrzymujemy pismo, które formalnie jest bez zarzutu i ma bardzo wysoką szansę na zmianę decyzji sądu. Oszczędzić można nawet kilka TYSIĘCY złotych!



Jak uzasadnić wniosek?


Formalizmy jednak na bok – napiszmy raczej coś na temat tego, JAK uzasadnić taki wniosek i dlaczego sąd miałby nam umorzyć koszty, które przecież sam nałożył? Jest to dobre pytanie, ale odpowiedź jest banalna – sędzia to człowiek, a każdy człowiek jest inny i może podjąć inną decyzję w oparciu o dobrą argumentację. Nasz wniosek NIE jest rozpoznawany przez tego sędziego, który wydał orzeczenie, a przeważnie przez prezesa/wiceprezesa danego sądu lub przez przewodniczącego wydziału. Odeszły również w przeszłość czasy, gdy pisało się spis inwentarza posiadanego majątku – na dzień dzisiejszy wystarczy oświadczenie. Zdarza się jednak, iż przedłożenie dokumentacji uprawdopodobniającej naszą deklarowaną sytuację wpływa na naszą korzyść. Ma to jednak znaczenie w przypadku postępowań wykonawczych, gdzie odbywa się posiedzenie i stawiając się na taką rozprawę możemy przedłożyć stosowne dokumenty i dowody. Składając natomiast sam wniosek, np. w postępowaniu rodzinnym, rozstrzygnięcie następuje na posiedzeniu niejawnym i sam tylko wniosek i te kilka(naście) zdań w nim zawartych jest naszą kartą przetargową.



Co może być dowodem?


Ale wróćmy do sytuacji, gdy odbędzie się posiedzenie i możemy stawić się osobiście. Co może być takim dowodem? Wszystko! Przysłowiowy „kwit na węgiel”, umowa najmu, opłaty za gaz/prąd/wodę za ostatni okres np. 3 miesięcy, koszty paliwa, wyprawka szkolna dla dzieci, rachunek za leczenie psa i wszystko, co jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania i życia. Nie przejdzie rachunek ze SPA, faktura za nowego laptopa czy paragony z salonu kosmetycznego J. Liczą się zaś przede wszystkim udokumentowane źródła dochodu oraz ilość domowników (pod naszą opieką lub na naszym utrzymaniu), realnie ponoszone koszty prowadzenia gospodarstwa domowego i to, ile zostaje „na rękę” i czy jesteśmy w stanie zapłacić państwu daninę bez znacznego uszczerbku dla nas i naszej rodziny i domowników. Zaznaczam przy tym, iż nie wystarczy mieć 1500 PLN emerytury, a mieszkać w dużym domu i mieć 2 samochody – sąd przy podejmowaniu decyzji bierze pod uwagę ogólny stan majątkowy i ma możliwość sprawdzenia. Pamiętajmy również, że – mówiąc wprost – wszystko zależy od tego, jak sędziemu czapka stanie. Naprawdę nie ma w tym zbyt wielkiej przesady :)



Pierwszeństwo w tym, gdzie nasze pieniądze muszą pójść, zanim trafią do skarbu państwa, mają przede wszystkim koszty niezbędne do utrzymania siebie i osób pod naszą opieką, alimenty, lekarstwa i tym podobne rzeczy.


Potem dopiero bierze się pod uwagę dalsze możliwości. Obrazowo – jeśli zarabiamy 2000 PLN, koszt wynajmu to 800 PLN, płacimy alimenty 300 PLN, a na żywność wydajemy średnio 700 PLN, zostaje nam „na luzie” 200 PLN. Przy kosztach na poziomie 500 PLN możemy nie przekonać sądu, żeby umorzył tę kwotę. Jeśli jednak udokumentujemy (na posiedzeniu) lub opiszemy naszą sytuację bardziej wiarygodnie, tzn. że ponosimy koszty związane np. z paliwem na wizyty u dziecka oraz dojazdami do pracy w kwocie 200 PLN, a dodatkowo że np. musimy czasami dorabiać lub pożyczać żeby związać koniec z końcem, to jeśli jest to zgodne z prawdą (a sąd może to zweryfikować!) i z rzeczywistością lokalną że tak powiem (czyli krąży o nas opinia że jeździmy starym Mondeo, pracujemy na produkcji i mieszkamy w starym blokowisku), to jest duża szansa na to, że koszta zostaną nam umorzone w całości. Zdarzały się sytuacje, gdy skazani składali wnioski i „rżnęli dziadów”, a sąd nie przychylał się wiedząc, że zaniżają dochody i nie wykazują, że mają więcej majątku, aniżeli pragną wykazać. Oficjalnie nie mieli wiele, ale tu mieszkanie na córkę, tam samochód konkubiny, tu interes na boku… Pamiętajmy, ludzie często wiedzą o nas więcej niż nam się zdaje!



Umarzanie kosztów


Nie ma 100% skuteczności umorzenia takowych kosztów. Po prostu nie ma reguł – „odpuszczane” są tysiące złotych, ściągane są dziesiątki. Wszystko zależy od naszej postawy, argumentów, szczęścia, przede wszystkim zaś od odpowiednio sformułowanego pisma – to klucz do sukcesu! Trzeba wiedzieć, że sąd nie może umorzyć grzywny, ale koszty – tak. Nawet w przypadku tej pierwszej, można wnieść o odroczenie spłaty czy też rozłożenie na raty – taki wniosek również należy solidnie uargumentować. Sądy średnio w 4 na 5 przypadków przychylają się do takich próśb – o ile są one dobrze przygotowane. Warto więc skorzystać z pomocy fachowca w tej dziedzinie, który pomoże szybko i skutecznie sformułować takie pismo. A kto wie – może nasze osobiste doświadczenia pomogą komuś z naszych znajomych lub rodziny? Licho nie śpi…




Nieznajomość prawa szkodzi


Ale jego znajomość z praktycznego punktu widzenia pozwala uniknąć wielu przykrych niespodzianek. Często nie ma wyjścia – stało się, mamy sprawę, musimy zapłacić koszty sądowe. Warto jednak dysponować w/w wiedzą na przyszłość, aby w momencie, gdy taka sytuacja spotka nas lub naszych bliskich, wiedzieć, że istnieją pewne możliwości przewidziane w przepisach i samodzielnie lub z niewielką pomocą praktyków przygotować odpowiedni wniosek. Gra jest warta świeczki!


Potrzebujesz pism procesowych? [KLIKNIJ]

0 wyświetlenia

Serwis Skribado.pl gwarantuje każdemu Klientowi pełną oraz całkowitą anonimowość i dyskrecję, jednak materiały edukacyjne mojego autorstwa mogą być wykorzystane wyłącznie w sposób nie naruszający przepisów Prawa Autorskiego oraz Art.272 KK. Moja praca ma na celu przyspieszenie procesu nauki i jest całkowicie zgodna z polskim prawem. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za dalsze użytkowanie i sposób ich wykorzystania.

 Copyright © 2020 Skribado.pl - pisanie wzorów prac zaliczeniowych, licencjackich i magisterskich, copywriting

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now